piątek, 2 października 2015

#6 Opowiadanie

Około 7 zadzwonił zegarek. Szybko pobiegłam do toalety .     umyłam  zęby, uczesałam się , nałożyłam trochę kosmetyków. Moja skóra ostatnio nie była w najlepszych stanie.. I poszłam do Marty , ona wzięła tylko klucze do swojego FORDA i wyszłyśmy . Nie było to auto marzeń , ale działało bez zarzutów.
- Emi, jesteś pewna , że chcesz tam jechać ? Twoja matka nie wygląda za miło- oznajmiła.- wszyscy nieboszczycy nie wyglądają miło , ale twoja mama ma wiele siniaków na twarzy.
- Tak chce.-odpowiedziałam krótko i przez resztę drogi się nie odzywałam.
Wreszcie dojechałyśmy.Marta złapała mnie za rękę i weszłyśmy do budynku. 
-Marta ja chce wejść sama..- powiedziałam.
- Szanuję twoją decyzję.
Więc weszłam... i zobaczyłam ją.. Serce mnie pękło .. Zaczęłam wyć jak opętana. Była cała posiniaczona..Podeszłam bliżej i pocałowałam jej czoło.. Reszty dnia nie chcę opowiadać i dnia pogrzebu również.. Więc przejdzmy dalej..
!2 DNI PÓŹNIEJ !
Musiałam siępogodzić z utratą mamy. Jednak nortowała mnie myśl gdzie Wojtek.. Przez 2 dni nie było go w swoim pokoju kiedy bym nie zaszła. Postanowiłam pójść i dzisiaj.
Szłam w krótkich rękawku przez plac w zimę,wiem bardzo mądre. Zaszłam do sektoru chłopców , szukając wzrokiem numerku 20. Zaszłam pod drzwi , nie pukając weszłam. W pokoju był sam Wojtek. Nie zdążyłam wejść gdy się odezwał.
-Emiś , ja przepraszam , powinienem powiedzieć ci prawdę. Skłamałem cię. Moi rodzice nie byli bogaci , nawet domu normalnego nie było. Miałem dokładnie taką samą sytuacje ja ty.Tylko , że ja z tych nerwów zacząłem pić . Obiecuję zmienię się dla Ciebie . Ja cie kocham i nie pozwolę by nałóg to zniszczył . Przepraszam , przepraszam- klęknął - Wybacz bo będę tak klęczał i chodził za tobą przepraszając.
- Wybaczam , ale nie rozumiem cię dlaczego kłamałeś.-Odpowiedziałam
Podbiegł i mnie przytulił.
Zostaliśmy sami w pokoju i rozmawialiśmy .
- Nie wiem sam czemu tak zrobiłem.Wstydziłem się. Przepraszam.- znów przytulając mnie- Wiem co się stało , jest mi wstyd za siebie ,że nie byłem przy tobie , nie wspierałem cię!.
-Darujmy już sobie ten temat.-powiedziałam- Chyba nie zapomniałeś, że dwa dni temu miałeś urodziny co ? Zaczekaj moment zaraz wróce
Wyszłam i pobiegłam po zegarek.
-Wróciłam !- krzyknęłam i dałam prezent w  którym był zegarek i dwa wisiorki. - Jedną część będziesz nosił ty , drugą ja i one zawsze będą nam o sobie przypominać , nie ważne gdzie będzimy .
I znowu zaczęliśmy się całować . Czułam,że to ten jedyny. Postanowiłam zostać dziś u niego do późnego rana oglądaliśmy stare , dobre filmy.  Jednak był to błąd bo była środa i było "trzeba iść d szkoły " . My poszliśmy ale na kebaba .
- Tu są najlepsze w mieście - Wojtuś oznajmił
- Naprawdę pyszne , idziemy później w park?-zapytałam
- Do  parku iść możemy :)- zaśmiał się
Jedliśmy i śmialiśmy się , gdy surówka spadłą na moją jasną koszulkę .Jak skończyliśmy poszliśmy do parku. O tej porze nie był taki urodzajny i ładny. Wojtek poszedł po picie, gdy podeszło do mnie dwóch pijanych mężczyzn..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz