Chłopak był bardzo przystojny. Miał piękne brązowe włosy i oczy. Jego śnieżnobiały uśmiech było widać z daleka.
-No ładny ,ładny . Ale ja go nie znam . Mówiłam wam ,że macie mnie z nikim nie wiązać. Pomocy nie potrzebuje-powiedziałam.
-Nie denerwuj się. Chciałyśmy dobrze . Zaczekaj chwilę-powiedziała Ana.
-Ok.-odpowiedziałam. Patrzałam gdzie one idą. Ratownik zaczął pilnować basenu. Ana i Olka weszły do wody i zaczęły pływać. Olka nagle zaczęła wpadać pod wodę . Ratownik zaczął ją wyciągać , a ja podbiegłam do miejsca zdarzenia.
-Nic ci się nie stało?-zapytał.
-Nie , ale koleżance obok tak.-odpowiedziała.
-Nie symuluj ,bo w tym czasie komuś naprawdę mogła stać się krzywda.-pouczał.
- Przepraszam ,ale ta dziewczyna po mojej prawej potrzebuje pomocy-nalegała.
-Olka zamknij się . Mówiłam ci ,że nie chce żadnego swatania . -wybuchnęłam złością i cofnęłam się po swoje rzeczy. Zmierzając ku wyjściu poślizgnęłam się i uderzyłam głową o kafelki.
Obudziłam się w szpitalu.. Nic nie pamiętałam. Zobaczyłam mamę koło mnie,
- Co jest ?-zapytałam
-Uderzyłaś głową o kafelki i trochę rozwaliłaś tył głowy . Nic bardzo poważnego . Chwilę poleżysz tu jeszcze i przed wieczorem wrócimy do domu-powiedziała. Jakiś kolega twój nowy ze szkoły wezwał karetkę i opatrzył ranę.
-Będę musiała mu podziękować. -odpowiedziałam.
Nie minęło długo , a mnie już wypuścili do domu.
Po powrocie zjadłam pyszną kolację , umyłam się i weszłam na skype'a ,żeby pogadać z tatą.
-Cześć kochanie , co ci się stało?- zapytał.
-Hejka, przewróciłam się na basenie. lekko rozcięłam tył głowy o kawałek kafelki . Nic poważnego. -odpowiedziałam. -A co u ciebie słychać.
- A na ręce?-zapytał
-Nic takiego.Nie mogę nosić bandamki na ręce?-odpowiedziałam. - Więc co u ciebie
Dużo się wydarzyło. Zmieniliśmy mieszkanie z Luizą i Markiem. A przede wszystkim powinienem ci powiedzieć ,że zostanę ojcem.-powiedział.
ZAMUROWAŁO MNIE.
-Jak to? To są żarty..Nie . Dobra teraz mi powiedz,że wyskoczy ekipa jakiegoś programu.-powiedziałam, a on patrzył jak na głupią.-Czyli jednak nie..
-Wiem ,że ciężko ci jest.. ale-zaczął mówić.
-TATO! Jakie ciężko ..Bardzo ciężko . W jednym momencie cały świat mi runął.- nie dopuszczałam go do głosu.- Każde z was się pociesza u boku innej osoby. Jaki to przykład dla nas. Nie całe 3miesiące po rozwodzie , ty już masz ciężarną narzeczoną , a ze mną mieszka chłopak mamy, który był moją miłością w podstawówce. Dziewczynki tego nie rozumieją , ale ja rozumiem. Boję się teraz po tym wszystkim co wy zrobiliście i Jarek , zaufać żadnemu chłopcu. A ja jestem jeszcze w ogóle "kimś " dla ciebie ? Nie odwiedzasz mnie , nie dzwonisz. Cudem raz na dwa tygodnie udaje mi się z tobą skontaktować . Twoja Luizka ci nie pozwala ?!
-Kochanie..-próbował powiedzieć.
- Żadne kochanie . Nienawidzę Luizy za zepsucie naszej rodziny. Będę egoistką , ale chciałabym, żeby ona się w ogóle nie urodziła. Tak to bym miała fajną rodzinę .. Nie chce widzieć tego bachora na oczy . Was też. -wywrzeszczałam i wyłączyłam wideo rozmowę
Wyłączyłam laptopa. Podniosłam się i chwyciłam płytę z podpisanym opakowaniem " NA DNI, W KTÓRYCH NIE DAJESZ RADY" Pierwszym utworem na liście był:ZBUKU-Czuję to.
Dostałam SMS'a od Oli.
Przepraszam za dziś. Wszystko moja wina. Chciałaś mu podziękować wyślę ci zaraz numer tel.
Chłopak Ma na imię Sebastian.
Odpisałam.
Ja źle zareagowałam. Dzięki z góry za numer . Przy okazji wyślij nazwisko. Sara..
Olka wysłała numer i nazwisko .Spisałam numer i wysłałam sms'a do niego
Dziękuję za pomoc. Chcę osobiście podziękować , może jutro o 14 koło Jarzynowej się spotkamy ? Sara.
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
Nie ma za co dziękować. To ja zapraszam przepiękną panią na jutro o 13 koło kina na film. Sebastian.
Odpisałam:
Nie ma sprawy . :D Jeszcze raz dziękuję.
Humor mi się poprawił . Nie mogłam doczekać się spotkania z Sebastianem. Po głowie chodziło mi wiele myśli..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz