Byłam tak podekscytowana spotkcęaniem , a zarazem rozzłoszczona postawą ojca. Musiałam się przygotować jakoś do umówionego spotkania. Poszłam do łazienki , nalałam dużo wody do wanny , zrobiłam pianę i zanurzyłam się w niej. Musiałam doprowadzić nogi do porządku. Nie mogłam pokazać mu się w takim stanie. Umyłam ciało , włosy i wyszłam na balkon w swoim pokoju. Myślałam o całej sprawie z tatą. Najbardziej żal mi Marka , który musi z nimi mieszkać. Zostanie na bank odsunięty (może lekko) od nich , przecież będzie mieszkać z nimi owoc ich miłości. Jak myślę o tym robi mi się niedobrze. Było coś około 23. Dziewczynki spały a mama z Rafałem siedzieli na dole. Postanowiłam zejść do nich . Zamknęłam balkon , przeczesałam włosy i zeszłam. Ku memu zdziwieniu spotkałam tylko Rafała.
-Gdzie mama ?-zapytałam.
-U koleżanek. Obejrzysz ze mną program ?-odpowiedział.
-Chętnie.-powiedziałam ,przecież takim ludziom się nie odmawia.
-Słyszałem szlochanie . Coś się stało?-zapytał.
-Tak.-odpowiedziałam oschle.- Wiesz co kompletnie zawiodłam się na ojcu. Nie minęły 3 miesiące od rozwodu a ten dziecko będzie mieć.
-Co? Żartujesz?-zapytał z niedowierzaniem.
-Dla mnie czasu nie ma. Nie wiem czy pamięta ,że istnieje.-zaczęłam płakać i wtuliłam się w ramiona Rafała.
-Nie płacz,on nie jest tego wart.-przytulał i pocieszał.
-Jesteś kochany. Chciałabym takiego chłopaka jak ty.-chyba niepotrzebnie powiedziałam.
Przez resztę nocy ( no do 4 rano - czyli powrotu mamy) oglądaliśmy powtórki jakiś programów. Spałam do 12. Zjadłam śniadanie i zaczęłam się ubierać. Założyłam Jeansy (bordowe) ,i czarną koszulkę z emotikonami i napisami. Do tego małą torebkę "adidas'a" i czarne wysokie conversy.
-Mamusiu wychodzę nie wiem o której wrócę. Paa-powiedziałam . Ta coś powiedziała ,ale już nie usłyszałam. Myślałam tylko o spotkaniu z ratownikiem. Postanowiłam wybrać się komunikacją miejską. Autobus miałam o równej trzynastej. Do umówionego miejsca dotarłam akurat na dziwnym trafem równą 14. Widziałam Sebastiana z daleka, trzymał coś za plecami. Podeszłam do niego , gdy on powiedział:
-Sebastian jestem , nie mieliśmy okazji -mówił wręczając mi mały bukiet z różyczek.
-Sara. Dziękuje nie było trzeba .-zaczerwieniłam się
-Przepraszam ,że ciągnąłem cie aż pod kino , ale chce cię zabrać w pewne miejsce.
-NIe ma problemu . Będzie okazja bliżej się poznać.
-Sebastian jestem , nie mieliśmy okazji -mówił wręczając mi mały bukiet z różyczek.
-Sara. Dziękuje nie było trzeba .-zaczerwieniłam się
-Przepraszam ,że ciągnąłem cie aż pod kino , ale chce cię zabrać w pewne miejsce.
-NIe ma problemu . Będzie okazja bliżej się poznać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz