- Gdzie mnie zabierzesz?-zapytałam.
-Do parku , w takie jedno miejsce.-powiedział.-nie bój się.
-Ja się nie boję. Ile masz lat tak w ogóle ?- Zmieniłam temat.
-17 , ty 16 prawda?-Zapytał z uśmieszkiem.
-Tak , ty będziesz chodził do Mickiewicza ?-Zapytałam i nie mogłam oderwać oczu od jego uśmiechu.
-Nie nie będę tam chodzić. Ja chodzę do technikum samochodowego .-odpowiedział.-Kto ci tak powiedział.
-Koleżanka, ta co udawała ,że tonie.-zaśmiałam się.
-Niepoważna jest. Masz rodzeństwo?-zapytał.
-3 siostry i brata. I niedługo u ojca urodzi się kolejne.-powiedziałam mu.
-Twoi rodzice się rozwiedli ?-zapytał.
-Tak 3miesiąće temu.-odrzekłam.- ja z siostrami mieszkam z mamą i jej chłopakiem . A ojciec będzie miał dziecko.Fajnie co?
-Nie za fajna sytuacja. Ja mam siostrę dwuletnią. Julka nie była planowana ,więc była zaskoczeniem.-powiedział .
-To tutaj.-pokazał palcem na ścieżkę.
Weszliśmy na leśną ścieżkę ,która prowadziła na górkę . A na tej górze trzy głazy.
-Usiądziemy tam okey?-zapytał , a raczej nakazał. i Wszedł na głaz i podał mi rękę ,żebym weszła.
-Dziękuję , czemu mnie tu przyprowadziłeś ?-zapytałam.
-Dlatego ,że tutaj można spokojnie porozmawiać. -zaśmiał się. I zaczął patrzeć mi w oczy i zapytał-wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia ?
-Tak .- Odpowiedziałam. I chyba już każdy się domyślił co się stało...
- Przepraszam.-powiedział.
-Nie ma za co przepraszać .-zaśmiałam się i dałam mu rękę.
-Kim są twoi rodzice ?-zapytałam go jak schodziliśmy z kamieni.
-Tata prokuratorem a mama dentystką. - odpowiedział.- A twoi?
-Mama adwokatem , tata sędzią. -odpowiedziałam. - Odprowadzisz mnie pod kino? O 19 mam autobus.
- Ja też mam o 19. 58 jedziesz?-pytał.
-No tak , tak . To razem jedziemy .-Ucieszyłam się
- Coś czuję ,że to na jednym spotkaniu się nie skończy.-Podał mi rękę.
Szliśmy i rozmawialiśmy. Zaszliśmy akurat pod przystanek równo z autobusem. Podróż minęła strasznie szybko.
-To do następnego .-pocałowałam go w policzek i wyszłam z autobusu.
-Usiądziemy tam okey?-zapytał , a raczej nakazał. i Wszedł na głaz i podał mi rękę ,żebym weszła.
-Dziękuję , czemu mnie tu przyprowadziłeś ?-zapytałam.
-Dlatego ,że tutaj można spokojnie porozmawiać. -zaśmiał się. I zaczął patrzeć mi w oczy i zapytał-wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia ?
-Tak .- Odpowiedziałam. I chyba już każdy się domyślił co się stało...
- Przepraszam.-powiedział.
-Nie ma za co przepraszać .-zaśmiałam się i dałam mu rękę.
-Kim są twoi rodzice ?-zapytałam go jak schodziliśmy z kamieni.
-Tata prokuratorem a mama dentystką. - odpowiedział.- A twoi?
-Mama adwokatem , tata sędzią. -odpowiedziałam. - Odprowadzisz mnie pod kino? O 19 mam autobus.
- Ja też mam o 19. 58 jedziesz?-pytał.
-No tak , tak . To razem jedziemy .-Ucieszyłam się
- Coś czuję ,że to na jednym spotkaniu się nie skończy.-Podał mi rękę.
Szliśmy i rozmawialiśmy. Zaszliśmy akurat pod przystanek równo z autobusem. Podróż minęła strasznie szybko.
-To do następnego .-pocałowałam go w policzek i wyszłam z autobusu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz