niedziela, 20 grudnia 2015

#9 Opowiadanie 2

Byłam wściekła !! Czy on chciał mnie przekupić? Postanowiłam ,że jutro do niego pojadę, będzie okazja spotkać Marka. Poszłam wziąć prysznic . Po nim zeszłam na dół i zaczęłam robić sobie kanapki,gdy podszedł do mnie Rafał.
-Mam interes.-powiedział i zalotnie sie uśmiechnął.
-Sory za stary jesteś  .-powiedziałam i szturchnęłam go w ramię.
-Nie nie to. Chce wyjść z twoją mamą.-mówił-Zapłacę ci za opiekę nad młodymi i za tydzień to ja sie nimi zajmę.
-80 dych.-powiedziałam i się odwrócił by wziąć sok.
-NIe ma sprawy.- dał pieniądze i poszedł.
Mama z Rafałem wyszli , a ja musiałam położyć dziewczynki spać.Szybko usnęły więc miałam czas dla siebie. Zrobiłam sobie kakao i podłączyłam laptopa pod telewizor. Włączyłam "Najdłuższą Podróż" i oglądałam.  Mama wróciła około 24. Była dosyć pijana 
- Gdzieś ty ją zabrał ?-krzyczałam
-DO klubu.-powiedział.
- Większego wstydu mnie się już nie da zrobić ?! Ludzie mnie wytykają wsklepie i teraz ona się upija.- wykrzyczałam i poszłam spać.Wstałam o 8 ,ponieważ mama myślała ,że pojadę do szkoły.
Wsiadłam na swój skuter i pojechałam do Ojca. Droga zajęła mi godzinę , bo byłam jeszcze na stacji. Zajechałam pod jego dom. Zdjęłam kask i zadzwoniłam do domu. Otworzył Marek/
-Sara !-przytulił się.
-Marek, jest tata ?-zapytałam
-tak tak . Wejdź-powiedział iwporwadził do domu. Tata podszedł  do mnie i chciał dać buziaka.
-Sorki , ale nie.-powiedziałam. -jestem tu w sprawie tych upominków. (położyłam je na stole ) od kiedy sobie przypomniałeś ,że masz córkę ? Ja tego nie chce. NIe potrzebuję.
-To na zgodę.-powiedział
-Zgodę? Przekupić mnie chciałeś ?
- NIe .. Luiza wybierała, myslałem ,że się spodoba.
-Jeszcze lepie j !
Luiza weszła do pokoju. 
-Oo kto to nas odwiedził , w szkole nie powinnaś być ?-zapytała
-A co cię to obchodzi ?
-EJ sara !-opomniał tata
- Widzisz tata ma nową rodzinę. -powiedziała - Za 4 miesiące będzie miał córeczkę .
- No właśnie ma nową rodzinę..- powiedziałam i wyszłam. Gdy zakładałam kask podszedł do mnie Marek . Przytulił się i poszedł do szkoły. Ja pojechałam do domu. O tej godzinie mama jest w pracy a Rafał na treningu. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy byli w domu. Przez przypadek usłyszałam rozmowę..
-Przez tego Nowaka sprawa nie poszła po naszej myśli. Pan prokurator się znalazł..
Szybko się wycofałam  i pojechałam w miasto...

środa, 16 grudnia 2015

Opowiadanie2 #8

Zaczęłam iść w stronę domu , weszłam jeszcze do marketu (który znajduję się kilometr od mojego domu ). Wchodząc powiedziałam "dzień dobry "i wyciągnęłam rękę po koszyk. Poszłam na dział z mrożonkami i nabiałem.  Wzięłam sobie serki i jednego loda . Szłam już w stronę kasy , gdy pomyślałam ,że jeszcze kupię wodę .Szybkim krokiem weszłam w dział napoi i się tam zatrzymałam i zaczęłam szukać mojej ulubionej wody .Usłyszałam rozmowę sąsiadek..
- Słyszałaś o Majewskich ? Taka porządna , wzorowa rodzina a tu takie prawdy wychodzą na jaw.-mówiła jedna.
- Ach ta najstarsza ma tam najgorzej jak się dowiedziała. Szok jak tak można.-ciągnęła druga.
Przestałam słuchać tych pań i poszłam do kasy , a starsze panie stanęły za mną. Ciągle czułam ich wzrok ,patrzyły się jak na jakieś inne stworzenie. Zapłaciłam to co miałam i szybko wyszłam. Nie rozumiem po co ludzie tak gadają o innych , jeszcze w sklepie , obok tej osoby.. Szłam chodnikiem i podłączałam słuchawki do telefonu . Puściłam pierwszą piosenkę z playlisty , którą była piosenka ZBUKU "Czuję to". Przyśpieszyłam krok i dotarłam do domu. Otworzyłam Furtkę i weszłam na podwórko. Tam rzuciły się na mnie bliźniaczki i zaczęły mówić:
-A tatuń był u nas . A ciebie nie było.-mówiły,
-I świetnie,- Odepchnęłam ją od siebie i weszłam do domu.
-Cześć Kochanie !- wołała uśmiechnięta Mama.
-hej.- powiedziałam oschle.
-Sara! Chodź do mnie.-nakazała
-CO ?- podeszłam i powiedziałam.
-Tata  był. Zostawił coś dla ciebie.-podała dużą paczkę.
- Po co ? I tak nie wybacze.-zabrałam i poszła na góre.
-Hej Sarcia- przewitał mnie Rafał.
- Hej Rafcio - dałam całusa w policzek i pobiegłam do siebie.
Siadłam na łóżku i otworzyłam paczkę . W środku było pudełko i koperta.Najpierw sięgnęłam po kopertę. Było w niej 200 zł i list.
Moja Kochana!
Wiem ,że zawiniłem , ale jesteś moją najukochańszą córeczką . Chce uczestniczyć w twoim życiu!
Jesteś zapewne zła o to ,że Luiza jest w ciąży. Jeśli mam być szczery powiem ci .... Jest w 5 miesiącu ciąży. Więc już się domyśliłaś ,że to wydarzenie miało miejsce przed rozwodem.
przepraszam
tata...
Otworzyłam paczkę a w niej ... Łańcuszek ,bransoletka z APARTU
 

piątek, 30 października 2015

opowiadanie2 #7

- Gdzie mnie zabierzesz?-zapytałam.
-Do parku , w takie jedno miejsce.-powiedział.-nie bój się.
-Ja się nie boję. Ile masz lat tak w ogóle ?- Zmieniłam temat.
-17 , ty 16 prawda?-Zapytał z uśmieszkiem.
-Tak , ty będziesz chodził do Mickiewicza ?-Zapytałam i nie mogłam oderwać oczu od jego uśmiechu.
-Nie nie będę tam chodzić. Ja chodzę do technikum samochodowego .-odpowiedział.-Kto ci tak powiedział.
-Koleżanka, ta co udawała ,że tonie.-zaśmiałam się.
-Niepoważna jest. Masz rodzeństwo?-zapytał.
-3 siostry i brata. I niedługo u ojca urodzi się kolejne.-powiedziałam mu.
-Twoi rodzice się rozwiedli ?-zapytał.
-Tak 3miesiąće temu.-odrzekłam.- ja z siostrami mieszkam z mamą i jej chłopakiem . A ojciec będzie miał dziecko.Fajnie co?
-Nie za fajna sytuacja. Ja mam siostrę dwuletnią. Julka nie była planowana ,więc była zaskoczeniem.-powiedział .
-To tutaj.-pokazał palcem na ścieżkę.
Weszliśmy na leśną ścieżkę ,która prowadziła na górkę . A na tej górze trzy głazy.
-Usiądziemy tam okey?-zapytał , a raczej nakazał. i Wszedł na głaz i podał mi rękę ,żebym weszła.
-Dziękuję , czemu mnie tu przyprowadziłeś ?-zapytałam.
-Dlatego ,że tutaj można spokojnie porozmawiać. -zaśmiał się. I zaczął patrzeć mi w oczy i zapytał-wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia ?
-Tak .- Odpowiedziałam.  I chyba już każdy się domyślił co się stało...
- Przepraszam.-powiedział.
-Nie ma za co przepraszać .-zaśmiałam się i dałam mu rękę.
-Kim są twoi rodzice ?-zapytałam go jak schodziliśmy z kamieni.
-Tata prokuratorem a mama dentystką. - odpowiedział.- A twoi?
-Mama adwokatem , tata sędzią. -odpowiedziałam. - Odprowadzisz mnie pod kino? O 19 mam autobus.
- Ja też mam o 19. 58 jedziesz?-pytał.
-No tak , tak . To razem jedziemy .-Ucieszyłam się
- Coś czuję ,że to na jednym spotkaniu się nie skończy.-Podał mi rękę.
Szliśmy i rozmawialiśmy. Zaszliśmy akurat pod przystanek równo z autobusem. Podróż minęła strasznie szybko.
-To do następnego .-pocałowałam go w policzek i wyszłam z autobusu.



poniedziałek, 26 października 2015

Opowiadanie2 #6

Byłam tak podekscytowana spotkcęaniem , a zarazem rozzłoszczona postawą ojca. Musiałam się przygotować jakoś do umówionego spotkania. Poszłam do łazienki , nalałam dużo wody do wanny , zrobiłam pianę i zanurzyłam się w niej. Musiałam doprowadzić nogi do porządku. Nie mogłam pokazać mu się w takim stanie. Umyłam ciało , włosy i wyszłam na balkon w swoim pokoju. Myślałam o całej sprawie z tatą. Najbardziej żal mi Marka , który musi z nimi mieszkać. Zostanie na bank odsunięty (może lekko) od nich , przecież będzie mieszkać z nimi owoc ich miłości. Jak myślę o tym robi mi się niedobrze. Było coś około 23. Dziewczynki spały a mama z Rafałem siedzieli na dole. Postanowiłam zejść do nich . Zamknęłam balkon , przeczesałam włosy i zeszłam. Ku memu zdziwieniu spotkałam tylko Rafała.
-Gdzie mama ?-zapytałam.
-U koleżanek. Obejrzysz ze mną program ?-odpowiedział.
-Chętnie.-powiedziałam ,przecież takim ludziom się nie odmawia.
-Słyszałem szlochanie . Coś się stało?-zapytał.
-Tak.-odpowiedziałam oschle.- Wiesz co kompletnie zawiodłam się na ojcu. Nie minęły 3 miesiące od rozwodu a ten dziecko będzie mieć.
-Co? Żartujesz?-zapytał z niedowierzaniem.
-Dla mnie czasu nie ma. Nie wiem czy pamięta ,że istnieje.-zaczęłam płakać i wtuliłam się w ramiona Rafała.
-Nie płacz,on nie jest tego wart.-przytulał i pocieszał.
-Jesteś kochany. Chciałabym takiego chłopaka jak ty.-chyba niepotrzebnie powiedziałam.
Przez resztę nocy ( no do 4 rano - czyli powrotu mamy) oglądaliśmy powtórki jakiś programów. Spałam do 12. Zjadłam śniadanie i zaczęłam się ubierać. Założyłam Jeansy (bordowe) ,i czarną koszulkę z emotikonami i napisami. Do tego małą torebkę "adidas'a" i czarne wysokie conversy.
-Mamusiu wychodzę nie wiem o której wrócę. Paa-powiedziałam . Ta coś powiedziała ,ale już nie usłyszałam. Myślałam tylko o spotkaniu z ratownikiem. Postanowiłam wybrać się komunikacją miejską. Autobus miałam o równej trzynastej. Do umówionego miejsca dotarłam akurat na dziwnym trafem równą 14. Widziałam Sebastiana z daleka, trzymał coś za plecami. Podeszłam do niego , gdy on powiedział:
-Sebastian jestem , nie mieliśmy okazji -mówił wręczając mi mały bukiet z różyczek.
-Sara. Dziękuje nie było trzeba .-zaczerwieniłam się
-Przepraszam ,że ciągnąłem cie aż pod kino , ale chce cię zabrać w pewne miejsce.
-NIe ma problemu . Będzie okazja bliżej się poznać.

piątek, 23 października 2015

Opowiadanie2 #5

Chłopak był bardzo przystojny. Miał piękne brązowe włosy i oczy. Jego śnieżnobiały uśmiech było widać z daleka.
-No ładny ,ładny . Ale ja go nie znam . Mówiłam wam ,że macie mnie z nikim nie wiązać. Pomocy nie potrzebuje-powiedziałam.
-Nie denerwuj się. Chciałyśmy dobrze . Zaczekaj chwilę-powiedziała Ana.
-Ok.-odpowiedziałam. Patrzałam gdzie one idą. Ratownik zaczął pilnować basenu. Ana i Olka weszły do wody i zaczęły pływać. Olka nagle zaczęła wpadać pod wodę . Ratownik zaczął ją wyciągać , a ja podbiegłam do miejsca zdarzenia.
-Nic ci się nie stało?-zapytał.
-Nie , ale koleżance obok tak.-odpowiedziała.
-Nie symuluj ,bo w tym czasie komuś naprawdę mogła stać się  krzywda.-pouczał.
- Przepraszam ,ale ta dziewczyna po mojej prawej potrzebuje pomocy-nalegała.
-Olka zamknij się . Mówiłam ci ,że nie chce żadnego swatania . -wybuchnęłam złością i cofnęłam się po swoje rzeczy. Zmierzając ku wyjściu poślizgnęłam się i uderzyłam głową o kafelki. 
Obudziłam się w szpitalu.. Nic nie pamiętałam. Zobaczyłam mamę koło mnie,
- Co jest ?-zapytałam
-Uderzyłaś głową o kafelki i trochę rozwaliłaś tył głowy . Nic bardzo poważnego . Chwilę poleżysz tu jeszcze i przed wieczorem wrócimy do domu-powiedziała. Jakiś kolega twój nowy ze szkoły wezwał karetkę i opatrzył ranę.
-Będę musiała mu podziękować. -odpowiedziałam.
Nie minęło długo , a mnie już wypuścili do domu.
Po powrocie zjadłam pyszną kolację , umyłam się i weszłam na skype'a ,żeby pogadać z tatą.
-Cześć kochanie , co ci się stało?- zapytał.
-Hejka, przewróciłam się na basenie. lekko rozcięłam tył głowy o kawałek kafelki . Nic poważnego. -odpowiedziałam. -A co u ciebie słychać.
 - A na ręce?-zapytał
-Nic takiego.Nie mogę nosić bandamki na ręce?-odpowiedziałam. - Więc co u ciebie
Dużo się wydarzyło. Zmieniliśmy mieszkanie z Luizą i Markiem. A przede wszystkim powinienem ci powiedzieć ,że zostanę ojcem.-powiedział.
ZAMUROWAŁO MNIE.
-Jak to? To są żarty..Nie . Dobra teraz mi powiedz,że wyskoczy ekipa jakiegoś programu.-powiedziałam, a on patrzył jak na głupią.-Czyli jednak nie..
-Wiem ,że ciężko ci jest.. ale-zaczął mówić.
-TATO! Jakie ciężko ..Bardzo ciężko . W jednym momencie cały świat mi runął.- nie dopuszczałam go do głosu.- Każde z was się pociesza u boku innej osoby. Jaki to przykład dla nas. Nie całe 3miesiące po rozwodzie , ty już masz ciężarną narzeczoną , a ze mną mieszka chłopak mamy, który był moją miłością w podstawówce. Dziewczynki tego nie rozumieją , ale ja rozumiem. Boję się teraz po tym wszystkim co wy zrobiliście i Jarek , zaufać żadnemu chłopcu. A ja jestem jeszcze w ogóle "kimś " dla ciebie ? Nie odwiedzasz mnie , nie dzwonisz. Cudem raz na dwa tygodnie udaje mi się  z tobą skontaktować . Twoja Luizka ci nie pozwala ?!
-Kochanie..-próbował powiedzieć.
- Żadne kochanie . Nienawidzę Luizy za zepsucie naszej rodziny. Będę egoistką , ale chciałabym, żeby ona się w ogóle nie urodziła. Tak to bym miała fajną rodzinę ..  Nie chce widzieć tego bachora na oczy . Was też. -wywrzeszczałam i wyłączyłam wideo rozmowę
Wyłączyłam laptopa. Podniosłam się i chwyciłam płytę z podpisanym opakowaniem " NA DNI, W KTÓRYCH NIE DAJESZ RADY" Pierwszym utworem na liście był:ZBUKU-Czuję to.
Dostałam SMS'a od Oli.
Przepraszam za dziś. Wszystko moja wina. Chciałaś mu podziękować wyślę ci zaraz numer tel.
Chłopak Ma na imię Sebastian.
Odpisałam.
Ja źle zareagowałam. Dzięki z góry za numer . Przy okazji wyślij nazwisko. Sara..
Olka wysłała numer i nazwisko .Spisałam numer i wysłałam sms'a do niego
Dziękuję za pomoc. Chcę osobiście podziękować , może jutro o 14 koło Jarzynowej się spotkamy ? Sara.
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
Nie ma za co dziękować. To ja zapraszam przepiękną panią na jutro o 13 koło kina na film. Sebastian.
Odpisałam:
Nie ma sprawy . :D Jeszcze raz dziękuję.
Humor mi się poprawił . Nie mogłam doczekać się spotkania z Sebastianem. Po głowie chodziło mi wiele myśli..

poniedziałek, 19 października 2015

Opowiadanie 2 #4

To co zrobiłam , było czymś przeokropnym. Zbyt pochopna , zła, nieprzemyślana decyzja. Jaka ja byłam głupia. Czasu jednak nie mogę cofnąć. Nigdy nie zapomnę o tym , bo coś będzie mi o tym przypominać. Siedziałam w stanie osłupienia przez jakieś dobre 20 minut. Po tym czasie szybko posprzątałam i wyszłam na podwórko . Siadłam na huśtawce , zaczęłam się huśtać. Poczułam wibrację w kieszeni i dźwięk SMS'a. Była to wiadomość od mamy:
Skarbie nie wrócimy dzisiaj do domu  , ale jutro po południu. Jeśli masz ochotę zaproś koleżanki.
           Kocham
Mama
Nie ma to jak mieć mamę, która ma lepszego faceta ode mnie. Skoro napisała ,że mogę zaprosić koleżanki tak uczyniłam. Przyszły cztery koleżanki: Ami , Mati , Olka i Ana .
Zniosłam laptopa do salonu , rozłożyłyśmy śpiwory i włączyłyśmy film. Opowiedziałam im   o Jarosławie. 
- Sara nie masz się co martwić . Masz nas i Adama .-powiedziała.-Czekaj mam coś dla ciebie. Podała mi paczkę papierosów i bandamkę.
-Tego pierwszego nie przyjmuję.-powiedziałam.
-Czemu dziewczyno wyluzuj . Co stara ci nie pozwoli ? Nawet nie zauważy , Rafała teraz ma.-zaśmiała się.
-Nie chce palić nie rozumiesz !- krzyknęłam.
-Słuchaj nie przesadzasz Mati ?Nie chce nikt tu palić masz problem wyjdź.-Broniła Ana.
-To pójdę .. Nara .- wyszła
Ona zawsze tak robi , a potem tak czy tak normalnie rozmawia , więc się nie martwiłam. Całą noc oglądałyśmy i oceniałyśmy chłopaków z gazet. Dziewczyny już znalazły mi kandydata na stanowisko mojego chłopaka. Wypiłyśmy tyle shake'ów ,że było nam nie dobrze. Zasnęłyśmy około 7 rano. Już o 10 Mama wpadła do domu z Rafim i dziewczynami.
-My to trochę nie w porę.-powiedział Rafał niosący Różę i Ankę.
- Mieliście być w południe a nie o dziesiątej - powiedziałam
- Idźcie się ogarnąć i przyjdźcie na naleśniki.-rzekła mama.
-okejjj mamusiu,-zaśmiałam się.

Szybko się ubrałyśmy . Była pierwsza sobotnia września . Akurat pierwszy wypadł w nią . Było bardzo ciepło. Poszłyśmy na śniadanie. Jedliśmy i rozmawialiśmy .
-My już pójdziemy . Nie wrócę na obiad .-powiedziałam.
-Dobra , ale zostań na moment.-nakazała.
Dziewczyny już poszły.
- Tak , co chciałaś?-pytałam.
-Masz wrócić o 20 musimy dzisiaj pogadać wszyscy . Idź już.-powiedziała.
-Aha.. Dobra pa . Biorę skuter.- Krzyknęłam za drzwi wejściowych.
Jeździłyśmy w czwórkę po mieście . Pojechałyśmy na basen.    

-Chodźcie szybciej - Poganiała Ana. 
-Już już . Dobrze ,że kostiumy już mamy na sobie.-powiedziała Olka.
Zdjęłyśmy ubrania i rozłożyłyśmy koce. 
-Sarka , my tu jesteśmy z tobą bo chcemy cię z kimś poznać.-mówiła Ami-Poznasz go w szkolę , ale wolimy wcześniej. Widzisz  tego ratownika na zjeżdżalni szarej ?
-Widzę , jego klatę.-powiedziałam.
.............

niedziela, 18 października 2015

Opowiadanie 2 #3

Około 18 mama weszła do mojego pokoju, akurat słuchałam Maroon5 -"Payphone" naszej ulubionej piosenki .
- Kochanie  co się dzieję ?-zapytała- Nie mów ,że nic ,przecież widzę ,że coś się stało.
-Jarek ze mną zerwał. Nawet nie próbował jakoś łagodnie tego powiedzieć. Powiedział tylko ,że poznał kogoś innego. Dałam mu liścia i poszłam.-opowiadałam.- I rozumiesz ,że wołał do mnie ,że zrozumiałam ,że zrywa ze mną..
-Naprawdę bardzo mi przykro. Nie był ciebie wart.-pocieszała.
-Ale mamo ja go kochałam . Bardzo kochałam.- płakałam i mówiłam.-Myślałam ,że będziemy tak jak ty kiedyś z tatą . Nierozłączni , zgadzający się a przede wszystkim kochający się.
- Jesteś piękna , młoda znajdziesz kogoś lepszego na swojego wybranka.-powiedziała-Jadę zawieść dziewczynki do taty , chciały na weekend odwiedzić. Rafał jest na dole robi kolację zejdź i przestań się martwić.
-Ok. Idź już je zawieść. 
 Jak usłyszałam silnik auta zeszłam na dół do Rafała .Nie zdążyłam zejść gdy on zawołał;
-Hejka młoda , chodź na moment.-
- Hej  stary !- zawołałam 
-Ejjjejej panna nie zadzieraj. -powiedział.- Słyszałem co się stało.. Masz shake'a poprawi ci humor.
- Dziękuje , jesteś kochany. Nie chce wracać do tematu ,ok? Leci dzisiaj mecz obejrzymy?-zapytałam  .
- Dzisiaj nie , wychodzę z twoją mamą do kina i  gdzieś jeszcze . Wrócimy późno -powiedział.
- Aa to miłej zabawy. Do klubu ją zabierasz?-zapytałam.
-Ta.. A co , chcesz z nami ?-zapytał
-Żeby znajomi mnie z matką zobaczyli w klubie ? Chyba sobie kpisz !-zaśmiałam się z niego
-Nie to nie , ale mam do ciebie pytanie.-Wyciągnął telefon i pokazał dwa zdjęcia pierścionków.-Który lepszy?
- Zaręczynowy? ten pierwszy-doradziłam.
-Tak , ale nic nie mów mamie okey?-zapytał.
-Okej , ale czy różnica między wami nie jest za duża. Przecież moje koleżanki chodzą z chłopakami w twoim wieku.-powiedziałam.
-Nie chodzi o wiek. .. A co chciałabyś ?-zapytał i zaczął mnie gilgotać .
- A ty byś chciał chodzić z gówniarą ?- zaśmiałam się i zaczęłam mu lekko palce wbijać w brzuch.-Siatkarz , może pogramy jutro?
-Jutro mam treningi  przed meczem, nie dam rady .-oznajmił.- O  twoja mam wróciła to ja idę pa.
Wyszedł a ja znowu zostałam sama. Było mi bardzo przykro ,że ciągle zostaje sama. Nie mogłam się pogodzić ,ze stratą taty i Jarka. Nie mogłam poradzić sobie z emocjami.. Gdy nikogo nie było wybuchałam krzykiem , płaczem. Nie wiedziałam  co się ze mną dzieje. Nie panowałam nad sobą . To coś było silniejsze ode mnie. Nie mogłam patrzeć na tatę z tą .. dziewczyną. Na mamę z chłopakiem,w którym się podkochiwałam. W końcu nie wytrzymałam.. Zrobiłam coś czego żałuje do tej pory..